Kronika morsów koszalińskich

SEZON 2003/2004
wojtekWspomina Wojtek Szamrej

 





Z tego sezonu najbardziej utkwily w pamieci trzy zdarzenia:

1/Noworoczna kapiel w morzu z szampanem (szampan, oczywiscie, po wyjsciu z wody);NowyRok2004

2/"morsowanie" w jeziorze (wykucie przerebli to niezla rozgrzewka, a woda w jeziorze jakby zimniejsza...); kapiel_w_jeziorze

3/Wydarzenie najwazniejsze, przy którym zatrzymam sie na dluzej, to I Zlot Morsów w Mielnie.zlot2004

Gdy po raz pierwszy redaktor naczelny "Gazety Mielenskej", pan Hilary Kubsch podzielil sie ze mna pomyslem zorganizowania zlotu, nie krylem zdziwienia. Wydalo mi sie to nierealne. Owszem, mamy tu garstke zapalenców, jeszcze paru w Polsce pewnie by sie znalazlo, ale zlot? Komu sie bedzie zima chcialo przyjechac do Mielna? Jak bardzo sie mylilem! Ten pomysl, to byl strzal w dziesiatke! Okazalo sie, ze morsy, to bardzo towarzyskie stworzenia laknace kontaktu z podobnymi sobie. Zjechaly sie wiec stada i stadka z calego kraju. Przybyly morsy morskie, rzeczne oraz te znad jezior i stawów. Pomimo ze spotkalismy sie w takiej grupie pierwszy raz, wszyscy czulismy sie jakbysmy sie znali od zawsze, jak liczna rodzina. Wymienilismy doswiadczenia, potem wieczorno-nocna zabawa, nastepnego dnia wspólna kapiel w Baltyku i... Do zobaczenia za rok. Ten zlot byl krokiem milowym w rozwoju tego sportu (hobby?) w Polsce. Po zlocie liczba morsów i ich sympatyków zaczela narastac w postepie logarytmicznym.

Dzieki szerokiemu naglosnieniu Zlotu w mediach, poprawil sie wizerunek morsów.

Spacerowicze juz nie krecili kólek na czole, raczej prosili o pozowanie do wspólnego zdjecia. Niektórzy zaczeli specjalnie przyjezdzac na przechadzki do Mielna w godzinach kapieli morsów, aby ich podopingowac albo pokazac dzieciom.

O tego czasu, jak sadze, morsy sa juz postrzegane nie jako dziwolagi, ale jako nieodlaczny element nadmorskiego krajobrazu zima.

Zapraszamy do obejrzenia fotek z sezonu 2003-2004 
 . FotoGaleriaKronikaSezon2003_2004  .  .


powrót